Tragedia w Tułowicach


Mąż Justyny zamordował jej matkę, potem rzucił się z nożem na nią i ich córeczkę. Chwilę później popełnił samobójstwo w pobliskim stawie. Justynie i dziecku cudem udało się uratować życie. Dziewczynka przeszła poważną operację. Ostrze noża wbiło się dosłownie kilka milimetrów od serca.

Tragedia wydarzyła się w sobotę 21 lipca w Tułowicach, w powiecie sochaczewskim. Justyna zamieszkała z rodzicami na początku czerwca, bo mąż znęcał się nad nią i dzieckiem. Wypędzał ją z pięciomiesięczną córką do pracy przy zbiorze truskawek nawet w największy upał. Zrobiła wszystko, co możliwe, żeby uchronić się przed katem: złożyła pozew o rozwód, zawiadomiła policję. Nie uchroniło to jednak jej i jej najbliższych
przed nieszczęściem.

– ZabrakÅ‚o współpracy pomiÄ™dzy policjÄ…, pracownikami socjalnymi, sÄ…dem – przypuszcza Renata Durda, kierownik pogotowia dla ofiar przemocy Niebieska Linia w Warszawie. Rodzina z TuÅ‚owic czuÅ‚a siÄ™ zagrożona. OdkÄ…d mieszkaÅ‚a z nimi Justyna z córkÄ…, mężczyzna czÄ™sto ich nachodziÅ‚. Nie wpuszczali go. – BaliÅ›my siÄ™, groziÅ‚, że nas wyrżnie – mówi Jerzy S., oj ciec Justyny.

Wzywali policję. Kupili psa. Owczarka. Koło łóżka pan Jerzy postawił widły. Na wypadek,
gdyby zięć chciaÅ‚ zaatakować w nocy. Ten jednak czuÅ‚ siÄ™ bezkarny. ZwÅ‚aszcza po decyzji SÄ…du Rejonowe go w PÅ‚ocku. 20 lipca byÅ‚a pierwsza rozprawa. SÄ…d nakazaÅ‚ pÅ‚acić mężczyźnie 800 zÅ‚ alimentów oraz pozwoliÅ‚ mu odwiedzać córkÄ™ trzy razy w tygodniu. Z pozwolenia na odwiedziny WÅ‚odzimierz A. skorzystaÅ‚ nastÄ™pnego dnia. – PrzyjechaÅ‚ koÅ‚o poÅ‚udnia. Córka zdecydowaÅ‚a, żeby go wpuÅ›cić. PrzywitaÅ‚ siÄ™ i zachowywaÅ‚ siÄ™ normalnie – opowiada ojciec Justyny. OkoÅ‚o godziny 18, gdy w domu zostaÅ‚a tylko Justyna, dziecko i teÅ›ciowa, WÅ‚odzimierz nożem zaatakowaÅ‚ najpierw najstarszÄ… kobietÄ™. 56-letnia Jadwiga wybiegÅ‚a przed dom. JednÄ… rÄ™kÄ… trzymaÅ‚a siÄ™ za szyjÄ™, drugÄ… machaÅ‚a na sÄ…siada. Nie mogÅ‚a już krzyczeć. Nie udaÅ‚o siÄ™ jej uratować.
Gdy sąsiedzi zajmowali się starszą kobietą, w domu rozegrał się dramat Justyny i maleńkiej Karolinki. Napastnik rzucił się na nie. Uderzał na oślep nożem. Justyna próbowała zasłonić się taboretem. Maleństwo upadło na podłogę. Pokaleczona kobieta
wybiegła na podwórko krzycząc o pomoc. Ojciec wbił nóż w pierś dziecka, potem uciekł
do lasu.

– MaÅ‚a leżaÅ‚a na podÅ‚odze kaÅ‚uży krwi, miaÅ‚a przeciÄ™tÄ… szyjÄ™ i ranÄ™ pod serduszkiem. Przeraźliwie pÅ‚akaÅ‚a – opowiada sÄ…siadka Krystyna Szewczyk. – Wzięłam jÄ… na rÄ™ce i trzymaÅ‚am aż do przyjazdu lekarza. Helikopter zabraÅ‚ dziecko do szpitala wojewódzkiego przy ul. NiekÅ‚aÅ„skiej. Dopiero we wtorek stan dziewczynki siÄ™ ustabilizowaÅ‚.

40 policjantów z trzema psami tropiącymi przez dwa dni przeczesywało Puszczę Kampinoską. We wtorek rano zabójcę znaleziono w stawie 700 m od domu, w którym doszło do tragedii.

Więcej czytaj w tygodniku Nasze Miasto

Autor artykułu: Edyta Urbaniak

Comments are closed.