Zabytki za bezcen


Powiat żyrardowski wyzbywa się zabytkowych budynków. Sprzedaje je kilkakrotnie taniej niż warte są mieszkania w centrum miasta. Żyrardowianie podejrzewają urzędników o malwersacje.

Budynek o powierzchni 150 mkw., na terenie miejskiego szpitala kupił w czerwcu właściciel jednego z zakładów pogrzebowych. Zapłacił 91 tys. zł. W tym samym czasie na 35-metrową kawalerkę w centrum Żyrardowa trzeba wydać min. 130 tys. zł.

– Prawie 600 m kw. działki na terenie szpitala i ogromny budynek za jedyne 90 tys. zł? – dziwią się mieszkańcy Żyrardowa. Ich zdaniem sama działka w tym miejscu warta jest ok. 150–200 zł za m kw. – Interes dobry, tylko ciekawe dla kogo! Sprzedają cudze za półdarmo, bo ich ta strata nie boli – denerwuje się Stanisław Kołaczyński z Żyrardowa.

Starosta powiatu żyrardowskiego Wojciech Szustakiewicz nie widzi nic bulwersującego
w sprzedaży zabytkowego budynku po byłym oddziale neurologii za niespełna 100 tys. zł. – Zabytkowe i zdegradowane budynki w mieście osiągały do tej pory takie ceny – tłumaczy starosta. Przypomina, że jeden z największych tego typu budynków o powierzchni ponad 5 tys. m kw. – tzw. Nowa Przędzalnia – sprzedano półtora roku temu za niecałe 400 tys. zł.

Analitycy rynku nieruchomości w Żyrardowie nie zgadzają się ze starostą. – Nie ma porównania między cenami sprzed roku a obecnymi – mówi Alina Więckowska-Worch, właścicielka biura nieruchomości Avenda w Żyrardowie. Dziś na żyrardowskim rynku nie kupi się za 90 tys. zł nawet kawalerki. – Oczywiście na cenę nieruchomości wpływa położenie, sąsiedztwo, uzbrojenie, poziom degradacji, warunki zagospodarowania – przyznaje Wieckowska-Worch.

Małgorzata Kwiatkowska, właścicielka biura nieruchomości z ul. Okrzei jest zaskoczona
tak niską ceną: – Zabytkowy budynek może być tańszy, jednak bez przesady.

Starosta zapewnia, że wszystko jest zgodne z prawem i nie ma ani sobie ani urzędnikom nic do zarzucenia. – Na obiekty zabytkowe mamy prawo udzielać nawet 50 proc. rabatu, a w tym przypadku sprzedaliśmy go tylko z 15-proc. rabatem – twierdzi

Szustakiewicz. Popiera go Arkadiusz Rzepecki z zarządu powiatu: – Byłą siedzibę oddziału neurologii próbowano sprzedać aż siedem razy. Do tej pory nie było chętnych, choć budynek wystawiono na przetargi Poznań już na przełomie 2004/2005 roku – tłumaczy Rzepecki. Urzędnicy starostwa twierdzą, że rzeczoznawca wycenił budynek na 133 tys. zł. Po nieudanych próbach sprzedaży cena spadła do 107 tys. zł. Ich zdaniem na cenę wpływa koszt remontu zabytkowego budynku. Po pierwsze, trzeba dokonać zmian w planie zagospodarowania przestrzennego. Co więcej, wszelkie, nawet najdrobniejsze przebudowy trzeba konsultować z konserwatorem zabytków i ściśle z nim współpracować podczas prac budowlanych.
Wszystko to jest tym bardziej kłopotliwe, że jak dotąd Żyrardów nie ma konserwatora zabytków, z każdym drobiazgiem trzeba jeździć do Warszawy. Rzepecki dodaje, że do ostatniego przetargu w czerwcu stanęło trzech kupców, ale dwóch się wycofało. Został tylko właściciel zakładu pogrzebowe go Łukasz Koperski, który kupił budynek za cenę
wywoławczą, czyli 107 tys. zł. Skorzystał z 15-proc. rabatu, więc ostatecznie za nieruchomość zapłacił 91 tys. zł. – Teraz budynek nie będzie stał pusty, jak dotąd. My nie mamy prawa przetrzymywać obiektu, który niszczeje. Dopiero wtedy moglibyśmy być posądzeni o niegospodarność – uważa Arkadiusz Rzepecki.

Starosta żyrardowski Wojciech Szustakiewicz przyznaje, że mógłby żądać wyższych
kwot za zabytkowe budynki, ale dopiero po ich remoncie. – Samorząd ma długi i nie mo-
że sobie na to pozwolić – dodaje starosta.

Autor artykułu:

Tags: , ,

Comments are closed.