Archive for the ‘Archiwa z Druku Offsetowego’ Category

Polityczne zapasy

Sunday, June 15th, 2008

Platforma Obywatelska wzmacnia władzę w Żyrardowie i powiecie. Zdaniem żyrardowian to początek walki o fotel prezydenta miasta niedoszłej posłanki Beaty Rusinowskiej.

Dużo szumu narobiła w Żyrardowie Platforma Obywatelska. W powiecie radni związani z tą formacją próbowali odwołać starostę. W mieście przegłosowali uchwałę dotyczącą podniesienia rangi domu kultury, którym rządzi jedna z liderek PO Beata Rusinowska. Dariusz Kaczanowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości z Żyrardowa, uważa, że Rusinowska toruje sobie drogę do fotela prezydenckiego.
PO próbowało przejąć rządy w powiecie i odwołać starostę Wojciecha Szustakiewicza na poniedziałkowej sesji. Nie udało się. Losy Szustakiewicza ważyły się od miesiąca. Pod wnioskiem o jego odwołanie podpisała się grupa radnych związanych z Platformą.

Przeciwnicy starosty uzasadniali, że Szustakiewicz dyskredytuje członków zarządu i godzi w dobre imię samorządowców. Ich zdaniem w zarządzie powstał konflikt, który uniemożliwia normalną pracę powiatu.

Pojawiły się też zarzuty o zbyt wolne tempo przekształceń i zadłużanie się miejscowego szpitala.
Po miesiącu pracy komisji rewizyjnej jej członkowie za zasadny uznali jedynie argument dotyczący ostrego konfliktu w zarządzie powiatu. Jednak starosty nie udało się odwołać. Za to teraz on planuje odwet.
– W powiecie muszą nastąpić gruntowne zmiany wśród ludzi, dla których współpraca ze mną jest już nie możliwa – zapowiada Szustakiewicz.

Na zwołanej na 16 czerwca nadzwyczajnej sesji chce odwołać członków zarządu powiatu, wywodzących się z PO: Ryszarda Chudzika oraz Arkadiusza Rzepeckiego, o którym mówiło się nawet, że jest nieformalnym starostą. Stanowisko stracić może sekretarz powiatu Sławomir Suski, który jest szefem żyrardowskiej Platformy. Być może nawet z funkcji przewodniczącej rady powiatu odwołana zostanie Beata Rusinowska, nieformalna szefowa Platformy, która od lat zdobywa największe poparcie społeczne w wyborach. Nie wiadomo, czy zmiany uda się przeforsować.

Mocniej niż w powiecie PO jest postawiona w mieście. Na 21 radnych ośmiu to członkowie Platformy. Przewodniczącym Rady Miejskiej jest szef PO Sławomir Suski, a wiceprzewodniczącym Jerzy Naziębło, z tego samego ugrupowania. Prezydent Andrzej Wilk wygrał wybory z listy PO. Tę samą partię reprezentuje jego zastępca Grzegorz Obłękowski, wcześniej prawa ręka dyrektorki Miejskiego Domu Kultury Beaty Rusinowskiej, która właśnie umocniła swoją pozycję dzięki poparciu radnych Platformy Obywatelskiej.

MDK przekształcony został w Centrum Kultury. Choć prezydent Żyrardowa Andrzej Wilk przekonywał radnych miejskich, że to tylko zmiana nazwy i podniesienie prestiżu Żyrardowa, prawie połowy posiadaczy mandatów nie przekonała taka argumentacja.

Nowa regulacja daje możliwość sprawowania jej dyrektorowi Beacie Rusinowskiej pieczy nad resursą, dopiero mającym powstać tzw. centrum kultury wyższej.

Szef CK może teraz bez zgody radnych sprzedawać majątek Centrum. Dla wielu obserwatorów życia politycznego w mieście prestiż CK wiąże się też z budowaniem kapitału politycznego jego dyrektorki, która jesienią o mało nie weszła do Sejmu.
– To naturalne, że ranga przedsiębiorstwa czy instytucji kierowanej przez polityka przekłada się w oczywisty sposób na jego prestiż. Jeśli rosną jego wpływy, rosną też wpływy polityka, w tym przypadku Beaty Rusinowskiej – komentuje Wojciech Jasiński, członek żyrardowskiego PiS.

Poseł Dariusz Kaczanowski sugeruje, że Rusinowska zbiera siły do boju o fotel prezydenta Żyrardowa w najbliższych wyborach samorządowych.

Sama zainteresowana zaprzecza.
– Od startu w wyborach parlamentarnych nie mam ambicji politycznych, więc nie muszę gromadzić kapitału. Dziś jedyne, co mnie interesuje, to służba na rzecz samorządu powiatowego – ucina Rusinowska. Jej zdaniem także przekształcenie MDK w CK nie ma nic wspólnego z polityką.
– Taką zmianę od lat sugerowali ludzie, którzy wywodzą się z Żyrardowa i coś osiągnęli w życiu, jak choćby Jarosław Gajewski, aktor i wykładowca w szkole teatralnej. Wszędzie wokół są albo powstają centra kultury. Teraz przyszedł czas na Żyrardów – komentuje Beata Rusinowska.
Podobnie zmianę ocenia prezydent Andrzej Wilk.
– To jednie nazwa, w zminie której nie ma drugiego dna. Co zaś do budowania pozycji Beaty Rusinowskie – równie dobrze można by mi zarzucić, że wypromowałem Kaczanowskiego – twierdzi Wilk.

Autor artykułu: Anna Wrzesień, Anna Postaremczak

Zaparkować, ale gdzie?

Saturday, June 14th, 2008

Ciechanowscy kierowcy parkują gdzie i jak popadnie, nie zwracając uwagi ani na znaki, ani trawniki. Ważne, aby nie zapłacić kilku złotych za miejsce do parkowania i mieć blisko do pracy, sklepu czy szpitala.

Największy problem ze znalezieniem wolnego miejsca do parkowania pojawił się z chwilą uruchomienia kilka miesięcy temu w centrum miasta strefy płatnego parkowania. Wszystkie uliczki wokół ul. Warszawskiej, która została objęta strefą, są zakorkowane. Jeszcze gorzej jest na ul. Powstańców Wielkopolskich oraz znajdującym się przy tej ulicy osiedlu. Podczas ostatniej sesji rady miasta prezydent, odpowiadając na interpelacje radnych, zasugerował, że jednym z rozwiązań usprawniających parkowanie i ruch na ul. Powstańców może być wprowadzenie tam strefy płatnego parkowania.
Dyrektor ciechanowskiego szpitala Zbigniew Trzeciak ma nadzieję, że sytuację poprawi parking na ok. 200 samochodów, który ma powstać w przyszłym roku. – Parking, podobnie jak obecny, będzie przez całą dobę strzeżony, więc na pewno osoby przyjeżdżające do szpitala czy też przychodni będą chętnie z niego korzystać – ma nadzieję dyrektor Trzeciak.

Z jego opinią nie zgadza się przewodniczący rady osiedla Powstańców Wielkopolskich Edward Rokowski. – Parking przy szpitalu jest zbyt drogi. Jeśli ktoś przyjeżdża do szpitala na badania, które trwają kilka godzin, to musi zapłacić już dość dużą sumkę, dlatego kierowcy wolą parkować na trawnikach lub w wąskich osiedlowych uliczkach – wyjaśnia Rokowski.

Przedstawiciele rady osiedla już wielokrotnie interweniowali w ratuszu oraz straży miejskiej z prośbą o pomoc w zabezpieczeniu miejsc parkingowych dla mieszkańców osiedla. Niestety, interwencje i prośby jak dotąd okazują się bezskuteczne. – Nie uważam, aby ustawienie znaków zakazu zezwalających na wjazd na osiedle tylko mieszkańcom cokolwiek rozwiązało. Miasto musi wybudować parkingi, a szpital powinien obniżyć opłaty za parkowanie na swoim terenie – tłumaczy Edward Rokowski.

Co prawda w przygotowywanym przez miasto planie przestrzennego zagospodarowania w pobliżu szpitala zostały zaplanowane miejsca parkingowe, ale nim zostaną one wybudowane, na pewno minie jeszcze dużo czas. Dopóki nowe parkingi nie zostaną uruchomione, administratorzy osiedli muszą z problemem radzić sobie sami. – Straż miejska i policja nie są uprawnione do interweniowania na podwórkach czy wewnętrznych ulicach osiedlowych. Choć otrzymujemy liczne zgłoszenia, to nie możemy podejmować interwencji – tłumaczy Krzysztof Matuszewski, komendant Straży Miejskiej w Ciechanowie. Zdaniem komendanta najskuteczniejsze byłyby techniczne zabezpieczenia, tj. bramy, ogrodzenia i pachołki. – Ciechanów nie jest przecież odosobnionym miastem w tym zakresie. Inni jakoś sobie radzą, więc może warto, by administratorzy podpatrzyli, jak to robią gdzie indziej – dodaje komendant Matuszewski.
Odbijanie piłeczki trwa, a mieszkańcy osiedla Powstańców Wielkopolskich nie mają gdzie zaparkować swoich aut.

Będą parkingi:
Ewa Blankiewicz, rzecznik prasowy prezydenta Ciechanowa:
Centrum nie jest z gumy, nie da się w nie wcisnąć znacząco większej ilości miejsc parkingowych. Przy rosnącej w tak szybkim tempie liczby samochodów centra wszystkich miast w Polsce są zatłoczone i większość z nich jest objęta strefami płatnego parkowania. Wraz z przekształceniem ul. Warszawskiej w deptak (lata 2009–2010) będą budowane parkingi m.in. na przebudowanej ul. Strażackiej, Kopernika czy wzdłuż nowej ulicy łączącej Strażacką z ul. 17 Stycznia.

Autor artykułu: Robert Stępowski

Zdobędą Nową Zelandię

Saturday, June 14th, 2008

Zamiast narzekać na zarobki i sytuację oświaty, pokazują młodzieży fascynujący świat. Pasjonaci poświęcają swój prywatny czas i przygotowują egzotyczne wyprawy, także dla uczniów z Żyrardowa.

Najpierw była Islandia. Teraz postawili sobie jeszcze trudniejsze zadanie. Urzędnik z Żyrardowa Krzysztof Zawadzki i jego przyjaciel geograf Wojciech Majsik przygotowują niezwykłą wyprawę geologiczną dla 12 licealistów z Żyrardowa, Skierniewic, Warszawy. Wybiorą się z nimi do Nowej Zelandii.
– W ciągu dziesięciu dni licealiści mają zobaczyć gejzery i różne zjawiska wulkaniczne: mofety, salfatory, wyziewy powietrza o różnym stopniu ciepła. Zobaczą wodospady, czynne i nieczynne wulkany, nowozelandzkie Alpy. Mają dotknąć przyrody, życia w Nowej Zelandii, kultury i ludzi – planuje z zapałem Majsik. Dla wielu nastolatków będzie to przygoda życia.

Wyprawa wyruszy w 2010 r. Przygotowania trwają około trzech lat. Zawadzki kończy opracowywać dokładną trasę, jaką uczestnicy pokonają w Nowej Zelandii. Liczyć będzie ok. 5 tys. km. Pojadą wynajętym busem, który prowadzić będą na zmianę Zawadzki i Majsik.

To niełatwe, dlatego chętni na wyjazd muszą się do niego solidnie przygotować. Mają zaliczyć kilka obozów geologicznych w polskich Sudetach. Organizuje je w ramach kółka geograficznego gównie dla swoich uczniów ze szkoły społecznej przy ul. Madalińskiego w Warszawie Wojciech Majsik. Wyjechać na wyprawę mogą też uczniowie z żyrardowskich szkół. Wystarczy, że będą mieli dość chęci i samozaparcia, by zdobywać wiedzę. Muszą poznać historię, warunki klimatyczne, florę, faunę i sytuację geopolityczną kraju. Dlatego dwa razy w tygodniu już teraz uczniowie uczestniczą w wykładach na temat Nowej Zelandii. Zajęcia organizowane są w warszawskiej szkole społecznej im Marii Konopnickiej.

Jednym z warunków wyjazdu są też niezłe wyniki w nauce. Żeby wyjechać na wyprawę, trzeba zgłosić się do Majsika i aktywnie uczestniczyć w przygotowaniach oraz gromadzić fundusze.
Wyprawa nie jest darmowa. Będzie kosztować 70–80 tys. zł. Większość kwoty chcą pozyskać od sponsorów Zawadzki i Majsik.

Jednak trochę będą musieli również dołożyć licealiści. Na podróż do Islandii młodzież musiała przygotować po 2,5 tys. zł. Nowa Zelandia będzie o około tysiąc złotych droższa.
– Może nie wszyscy rozumieją, że nie robimy tego dla siebie ani nie fundujemy wycieczki w egzotyczne kraje zepsutej, roszczeniowej młodzieży, ale organizujemy lekcje geologii w terenie. Każdy z nas ma obowiązek przekazywania swojej wiedzy i inwestowania w młodzież – zapala się Zawadzki.

Z wypraw do Islandii młodzież przywiozła fragmenty skał, minerałów, notatki, obserwacje, mapki i zdjęcia. Materiały znalazły się w broszurce dotyczącej wykorzystania wód termalnych i płynących jako źródeł energii odnawialnej. Stanowiły ciekawostkę na międzynarodowej konferencji geotermalnej w Osuchowie w 2000 r.

Ośmioro spośród 20 uczestników wypraw dziś jest absolwentami lub studentami Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego. Niektórzy towarzyszą młodszym kolegom w obozach geologicznych w Sudetach i pomagają w przygotowaniu kolejnych wypraw.

Michał Terajewicz z entuzjazmem wspomina wyjazd do Islandii i jego organizatorów. – To była niezwykła wyprawa. Nigdy nie spotkałem takich pasjonatów – mówi z uśmiechem.

Autor artykułu: Anna Wrzesień

Recydywista jechał po pijanemu

Monday, June 9th, 2008

Jechał pijany i w dodatku bez prawa jazdy. Zatrzymała go żyrardowska policja.

- 5 czerwca dyżurny policji żyrardowskiej otrzymał informacje, iż drogą od strony Puszczy Mariańskiej do Żyrardowa jedzie ciemny volkswagen golf, którego kierowca najprawdopodobniej jest nietrzeźwy – relacjonuje Edyta Marczewska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żyrardowie. Patrol policji na ul. Reymonta zlokalizował auto, w którym siedzieli mężczyzna i kobieta. Funkcjonariusze pojechali samochodem. Kiedy kierowca zorientował się, że usiłuje go zatrzymać policja, zjechał w boczną drogę przy zabudowie fabrycznej. Nie uciekł jednak. Zatrzymali go mundurowi. Okazało się, że golfem kieruje 45-letni Tadeusz S. z jednej podżyrardowskich wsi. Miał prawie 3 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu i miał zakaz kierowania pojazdami do 2011 r. Już trzy razy był karany przez sąd za prowadzenie po pijanemu. Siedział nawet za to w więzieniu. Na wolność wyszedł w lutym tego roku.

Autor artykułu: edur

18-stka sochaczewskiego “Abstraktu”

Monday, June 9th, 2008

W niedziele, 8 czerwca, sochaczewski zespół taneczny „Abstrakt” obchodził osiemnaste urodziny.

Widownia kino-teatru Miejskiego Ośrodka Kultury wypełniona była do ostatnich miejsc. Nic dziwnego, bo zespół cieszy się w rodzinnym mieście dużym uznaniem. Swój poziom potwierdza licznymi nagrodami zdobytymi na zawodach i konkursach. W niedziele na scenie wystąpili wszyscy członkowie zespołu. Skupia on ponad stu miłośników tańca w wieku od 6 do 20 lat. Tancerze ćwiczą w czterech grupach wiekowych, o różnym stopniu zaawansowania. „Abstrakt” założyła Celina Osiecka – długoletni pedagog i wychowawca młodzieży. To ona wraz Moniką Osiecką trenuje zapaleńców. Wszystkim zebranym w MOK, Celina Osiecka powiedziała po prostu: – Dziękuję.

Autor artykułu: wsz

Śmierdzący problem

Monday, June 9th, 2008

Nasze lasy zamieniają się w wysypiska śmieci. Wywożą je mieszkańcy, bo nie chcą płacić coraz wyższych rachunków. Nie wszystkie gminy radzą sobie z problemem.

Co najmniej trzy tysiące grodziszczan nie płaci za wywóz śmieci. Podobny problem jest w wielu pobliskich miastach. W tym roku sytuacja się jeszcze pogorszyła, bo opłaty za wywóz odpadów drastycznie wzrosły. W Żyrardowie aż o 30 proc., w Mszczonowie o 20 proc. Dlatego lasy w Książenicach, Makówce, Brwinowie, Grodzisku Mazowieckim, Żyrardowie i Międzyborowie, a także tereny chronione, zamieniają się w wysypiska śmieci.
– Ludzie przywożą wory z odpadami z okolicznych miast, a nawet z Warszawy – denerwuje się Marek Zientek, leśniczy z Osuchowa w gminie Mszczonów. Nie pomagają ostrzeżenia i prośby ekologów. Nie odstraszają nawet mandaty. Tylko w tym roku żyrardowscy strażnicy wręczyli już 27 mandatów za podrzucanie śmieci, jeden wniosek o ukaranie wysłali do sądu. Za każdą wyrzuconą puszkę można zapłacić 100 zł mandatu lub grzywnę do 5 tys. zł. Śmieciarza trzeba złapać na gorącym uczynku, ale często sam zostawia po sobie ślady.
– Ostatnio udało się złapać rodzinę z Opyp. Przyjechała wypocząć do lasu, zostawiła po sobie trzy duże wory śmieci, a w jednym z nich bilet miesięczny dziecka z dokładnym adresem – mówi Zientek. Rodzina zapłaciła 300 zł kary.

Czasem w złapaniu śmieciarzy pomagają mieszkańcy. – Dzięki ich pomocy udało nam się ustalić, że mieszkaniec Grodziska Mazowieckiego przywoził śmieci do lasu w Książenicach – mówi Jan Stachurski, komendant straży miejskiej w Grodzisku Mazowieckim.

Nie wszystkie gminy dobrze radzą sobie z podrzutkami. Dużo wysiłku wkładają w to władze Grodziska. Prowadzą nawet kampanię „Czysta posesja”. Dzięki niej i kontrolom właścicieli domów jednorodzinnych okazało się, że w ubiegłym roku prawie 30 proc. właścicieli gospodarstw rolnych w gminie nie miało podpisanych takich umów. Prawie tysiąc osób podpisało umowy z firmami odbierającymi śmieci.
– Niestety, już dziś wiadomo, że połowa umów nie jest realizowana – mówi Sławomir Pietraszek z urzędu miasta. Około 3 tys. grodziszczan nie wystawia śmieci i nie płaci za ich wywóz. Firmy odbierające odpady opróżniają kubły co dwa tygodnie. Za 110 litrów śmieci trzeba zapłacić prawie 10 zł brutto, za 240 litrów ponad 17 zł.

Grodziscy samorządowcy pracują nad uchwałą wprowadzającą umowy ryczałtowe. Monika Kwiczak, rzecznik ratusza, wyjaśnia, że każdy mieszkaniec musiałby z góry zadeklarować, ile pojemników pełnych śmieci odda miesięcznie. Miałoby to być nie mniej niż jeden na dwa tygodnie.

W Żyrardowie za każdy 110-litrowy pojemnik z odpadami trzeba zapłacić prawie 13 zł. – W najbliższym czasie planowana jest podwyżka cen – zapowiada Jerzy Lenczewski z ZGK w Żyrardowie. Niestety, każda podwyżka opłat za odbiór odpadów powoduje, że coraz więcej worów ląduje w lasach i rowach.
– Jednym z najlepszych sposobów na rozwiązanie tego problemu byłoby wprowadzenie tak zwanego podatku śmieciowego, czyli stałej opłaty za wywóz nieczystości – uważa Zbigniew Biegański, zastępca komendanta straży miejskiej w Żyrardowie.

Taka opłata stosowana jest w Mszczonowie. Za jedną osobę wynosi ona rocznie 63 zł, czteroosobowa rodzina płaci 198 zł. Podatek jest obowiązkowy, więc nie ma powodu, by podrzucać śmieci do lasu. Każdy mieszkaniec dostaje darmowe pojemniki do segregacji odpadów. W Grodzisku Mazowieckim mieszkańcy bloków spółdzielni mieszkaniowej dostali klucze do altan z pojemnikami na śmieci. Ma to zniechęcić podrzucających odpady. W Żyrardowie natomiast raz w miesiącu urząd miasta organizuje akcję bezpłatnej zbiórki zużytego sprzętu elektronicznego, by nie lądował on w już i tak zaśmieconych lasach.
– Niestety, ciągle zainteresowanie akcją jest niewielkie – mówi Bogdan Naszewski, który przyjechał po sprzęt do Żyrardowa. ANNA POSTAREMCZAK

Autor artykułu: Anna Postaremczak

Zginął motocyklista na krajowej “ósemce”

Friday, June 6th, 2008

Tragedia w powiecie grodziski. Na krajowej „ósemce”, w miejscowości Oddział 1 czerwca zginął 32-letni motocyklista. Wjechał w jeden z pojazdów stojących w korku. 32-letni mieszkaniec Mszczonowa miał tak poważne obrażenia, że zmarł w szpitalu. Policja apeluje o ostrożność.

- Na wypadki szczególnie narażeni są młodzi, mało doświadczeni kierowcy. Zagrożenia dla życia lub zdrowia wzrasta, gdy jest to motocyklista, nie respektujący przepisów ruchu drogowego, który pokonuje ruchliwe trasy z zawrotną prędkością – przypomina Katarzyna Zych z Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku. Funkcjonariusze uczulaj, że motocyklista jest normalnym użytkownikiem drogi, który ma prawo oczekiwać, że jego uprawnienia na ulicy będą respektowane, ale sam także ma obowiązek przestrzegać przepisy ruchu drogowego.

- Kolizja kierowcy samochodu i motocyklisty zawsze skończy się gorzej dla tego drugiego. Czasem warto, a nawet trzeba zrezygnować z jazdy motocyklem – mówi Katarzyna Zych. Dodaje, że jeśli właściciel motocyklu nie musi, niech nie ryzykuje jazdy po bardzo ruchliwej jezdni, nie wsiada na motor w czasie mgły, deszczu, o zmierzchu na źle oświetlonej drodze.
Policjanci przypominają, by nie wsiadać na motocykl po pijanemu. – Najczęstszym błędem motocyklistów jest jednak nadmierna prędkość na drodze. Pod rozwagę kierujących motocyklami oraz ich rodzinom i znajomym, zafascynowanym często rykiem motocyklowych silników, zadajemy pytanie: czy chwila wątpliwej przyjemności warta jest poświęcenia życia? – pyta Katarzyna Zych. /EDUR/

Autor artykułu:

Wielki peleton w Żyrardowie

Friday, June 6th, 2008

Już w tę niedzielę w Żyrardowie odbędzie się kolejna impreza rowerowa dla amatorów z cyklu Mazovia MTB Marathon. Uczestnicy będą mieli do wyboru trzy dystanse: 25 km, 47 km i 80 km.

Mazovia MTB Marathon jest największą w Polsce imprezą kolarską o charakterze sportowo-rekreacyjnym. Zawodnicy walczą w niej o zwycięstwo i nagrody, ale dla większości uczestników ważniejsze są walory turystyczne. Trasy nie wiodą bowiem szosami, a przede wszystkim wiejskimi drogami wśród pól i leśnymi duktami. Ta edycja Mazovia MTB Marathon jest już czwartą, a wyścigi rozgrywane są już nie tylko na terenie Mazowsza. W tym roku były już w Otwocku, Łodzi, Warszawie i Supraślu, a po Żyrardowie będą w Lublinie, Mławie, Nidzicy, Ełku, Józefowie, Piasecznie i Jabłonnie.

Start najbliższego wyścigu będzie w niedzielę o godz. 11 na terenie Zalewu Żyrardowskiego, ale zapisy w biurze zawodów będą od godz. 16 w sobotę. Trasa ma pierwszy (bardzo łatwy) stopień trudności, tak że każdy jest w stanie ją pokonać. Na terenie miasteczka sportowego nad zalewem ustawiony zostanie telebim, na którym o godz. 19 będzie można obejrzeć transmisję meczu piłkarskich ME Polska – Niemcy.

Autor artykułu: ACH

Sukces płocczanki

Friday, June 6th, 2008

Bardzo dobrze spisali się badmintoniści płockiej Masovii na krajowym turnieju Kason Open, który odbył się w Sochocinie. Płocczanie nie byli na tej imprezie zbyt licznie reprezentowani, bo wystartowali tylko Monika Bieńkowska i Adrian Wasilewski, ale za to bardzo widoczni. A najbardziej Bieńkowska. Badmintonistka Masovii wygrała rywalizacje w singlu i mikście.

W grze pojedynczej pan wystartowało sześć zawodniczek. Najpierw zostały podzielone na grupy. Ich triumfatorki zmierzyły się w wielkim finale. W grupie Bieńkowska zmierzyła się z zawodniczkami AZS WAT Warszawa. Najpierw gładko ograła Matyldę Marczak 21:10 i 21:5. W rywalizacji z Dagmarą Furtak płocczanka musiała się namęczyć w pierwszym secie. Wygrała go 21:18. W drugim całkowicie dominowała na boisku, zwyciężając 21:4. W finale przeciwniczką Bieńkowskiej była Iwona Grabowska z AZS UWM Olsztyn. W tym pojedynku nie było zbyt wiele emocji. Płocczanka miała bezdyskusyjną przewagę. Pokonała rywalkę 21:8 i 21:10.

W mikście Bieńkowska zagrała w parze z Damianem Pławeckim (AZS AGH Kraków). Tutaj też wystąpiło sześć duetów, podzielonych najpierw na dwie grupy. Podobnie jak w singlu płocczanka i jej partner nie mieli większych problemów z ograniem rywali. Zaczęli od pokonania Marcela Wójtowicza i Marczak 21:6 i 21:10. Później rozprawili się z Marcinem Lipowskim i Furtak, wygrywając 21:11, 21:10. Te wygrane zapewniły im finał, w którym, zagrali z Michałem Zakrzewskim i Grabowską. Bieńkowska i Pławecki bez problemów wygrali 21:12 i 21:10.

Wasilewski zagrał w singlu i deblu. W grze pojedynczej płocczanin po dość zaciętym pojedynku wygrał z Lipowskim 21:15 i 21:17. W ćwierćfinale nie dał jednak już rady późniejszemu finaliście turnieju Dariuszowi Lipowskiemu (AZS AGH Kraków). Płocczanin przegrał 10:21 i 17:21. W deblu partnerem Wasilewskiego był Maciej Ociepa (AZS UWM Olsztyn). Płocko-olsztyńska para po dwóch zaciętych meczach dotarła do półfinału. W nim przegrała 11:21 i 12:21 z duetem Jakub Sowiński (AZS WAT)-Pławecki.

Autor artykułu: GSZ

Groźny wypadek w Łuczynowie, koło Kozienic

Wednesday, June 4th, 2008

Dziewięć osób zostało rannych w wypadku, do którego doszło w Łuczynowie koło Kozienic. Stan jednej z nich jest poważny.

Do wypadku doszło ok. godz. 15.15. W Łuczynowie doszło do czołowego zderzenia osobowego volkswagena z busem, jadącym z Kozienic do Głowaczowa. W samochodach było 9 osób. Kierowcę samochodu osobowego z wraku samochodu uwalniali strażacy z PSP w Kozienicach. Wszyscy trafili do szpitala w Kozienicach. Według wstępnych ustaleń policji, prawdopodobną przyczyną wypadku było to, że volkswagen wyjechał z drogi podporządkowanej wprost pod koła busa.

Autor artykułu: Anna Drela